14.03.2013

obracając Cię... | turning you...

obracając cię
Buddo, a Ty z czego
się śmiejesz?

turning you
Buddha, what are you
laughing at?



Teraz i ja się uśmiecham.

Now I, too, start smiling.
;-)



Lucky Buddha (w dniu 15.03.2013)

No i jak?
;-) 


And how this looks to you.
 ;-)

13 komentarzy:

  1. Leszku
    i ja mam śmiejącego się Buddę, ale go w palcach nie obracam, bo jest za duży i boję się, że mógłby się wysmyknąć, a wtedy czy zawsze miałabym okazję się uśmiechać?
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko,
      mój jest na 20 (+ kilka) cm.
      Często go obracałem, ale nie bałem się, że mógłby się wysmyknąć.

      Jest ciężki - z czarnej lawy wulkanicznej.:-)
      Ale nie za ciężki - jak dla mnie. I chyba by nie pękł (ze śmiechu!), gdyby spadł.


      Okazje do śmiechu zawsze znajdziesz, nawet bez posążka śmiejącego się Buddy. :-)

      Pozdrawiam

      Leszek

      Usuń
  2. Leszku
    Nie ma co się Buddzie dziwić - bogiem nie był, a religię ma :)Może stąd jego prawo do śmiechu? ;)
    Ale śmiech jest zaraźliwy więc - pośmiej się do Buddy (z Buddy?). On niekoniecznie wie, jaką siłą jest niepewność i możliwość i jak pięknie można je przekuć...
    Na przekór chichoczącemu fatum ;)

    Pozdrawia serdecznie,
    Anika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku
      mój ma też podobną wysokość, ale z powodu brzucha jest (jak to się czasem określa)szerszy niż wyższy :) i przy takich pękatych kształtach trudny do obracania :) dlatego pozwalam sobie raczej na głaskanie go po głowie, a on się śmieje niezmiennie i bezgłośnie i jest w kolorze miedzianym, spatynowany, raczej lekki i kruchy, made in Tajland :) Land of Diversity and Refinement :) więc w dotyku przyjemny :)
      Życzę Ci miłego week-endu :)
      Irena

      Usuń
    2. Aniu
      można by teraz zacząć rozważania czy buddyzm to religia, ale Leszek mógłby wtedy zamknąć swój blog z haiku :)
      Pozdrawiam
      Irena

      Usuń
    3. Irenko
      faktycznie, gdybyśmy urządziły sobie forum dyskusyjne na blogu Leszka... Przekornie mam ochotę spróbować...;)

      Również pozdrawiam,
      Ania

      p.s. Leszku, obiecuję poprawę :)

      Usuń
    4. Aniko,

      wcale mu się nie dziwię: ma on prawo tak się zachowywać.;-)
      Ja też się śmieję do Buddy (i nie tylko).:))

      Jak już wspominałem, jest on ponad 20 centymetrowy z wulkanicznej lawy - dość ciężki i twardy - (pokaże go na zdjęciu, ujawnię go, a niech się wszyscy patrzą. ;-)

      "jaką siłą jest niepewność i możliwość i jak pięknie można je przekuć...
      Na przekór chichoczącemu fatum ;)"

      Zmieniłbym jedynie kolejność: najpierw możliwość, później nadzieja. To kulturalna istota: w moim przypadku... nadzieja jest na samiutkim końcu...
      Odejdzie razem ze mną. ;-)

      Ok, jeśli fatum ma poczucie humoru (takie samo jak ja) to jest już moim przyjacielem. ;-)

      Pozdrawiamy Cię.
      Budda i ja. :)

      Usuń
  3. Miłe Panie,

    ja się powoli nie wyrabiam!

    A nie lubię, gdy kobieta na mnie czeka. ;-)

    Jestem znany z punktualności!
    Chcę utrzymać ten stan!

    Buddo, możesz te dwie Panie zabawić?

    Dziękuję.
    Leszek :)

    PS.
    Proszę o cierpliwość.;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Leszku
    mój ma też podobną wysokość, ale z powodu brzucha jest (jak to się czasem określa)szerszy niż wyższy :) [...]

    Czyli remis 1:1. :-)

    "[...] i przy takich pękatych kształtach trudny do obracania :) "

    Irenko, ta kwestia zależy jedynie od wielkości ręki. :)

    "[...]dlatego pozwalam sobie raczej na głaskanie go po głowie [...]"

    Kupiłem go na Hawajach (a co tam, powiem i to)- był to wyjątkowy sklepik: zauważyłem bowiem, że bez względu na płeć, każdy, który brał go do ręki głaskał go po brzuchu i po głowie.
    Pomyślałem sobie: może i ja to zrobię?
    Dlatego go mam. ;-)



    [...] a on się śmieje niezmiennie i bezgłośnie i jest w kolorze miedzianym, spatynowany, raczej lekki i kruchy, made in Tajland :) Land of Diversity and Refinement :)"

    Mój tez prawie płacze że śmiechu (jego zewnetrzne cechy odkryłem : spójrz na zdjęcie).

    Wschodnie Landy tez znam ;-).

    Refinemnt? - That's right. :)

    [...] więc w dotyku przyjemny :)[..]

    Wszyscy tak mówili/mówią (w tym hawajskim sklepiku).


    "Życzę Ci miłego week-endu :)"

    Dobrze, że mój koniec tygodnia nie będzie "weak". :-)
    Emocje zapowiadają się naprawdę silne.

    Życzę Ci, Irenko, niezapomnianych wrażeń. I nie tylko na koniec tego tygodnia. Na jego początek (przyszły) również.:-)


    Serdecznie pozdrawiam

    Leszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Aniu
      można by teraz zacząć rozważania czy buddyzm to religia, ale Leszek mógłby wtedy zamknąć swój blog z haiku :)
      Pozdrawiam
      Irena"

      Irenko.

      Nie, nie zamknę, jestem otwarty jak mój blog! ;-)
      To Budda miał wiele pretensji do kobiet! Ja- nie! :-)

      Pozdrawiam
      Leszek

      Usuń
  5. "Irenko
    faktycznie, gdybyśmy urządziły sobie forum dyskusyjne na blogu Leszka... Przekornie mam ochotę spróbować...;)"

    Popróbować,Aniu, zawsze warto!


    "Również pozdrawiam,
    Ania"

    W tym pełna zgoda + moje "serdecznie" :-)

    "p.s. Leszku, obiecuję poprawę :)"

    W odpowiednim czasie zacytuję Twoje słowa. ;-)

    Trzymam Cię. Za słowo!

    Pozdrawiam :-)
    Leszek




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku,
      Trzymaj :) Nie tylko za słowo, ale też za czubek czapeczki, bo zasypało nas tu na wschodzie dokumentnie! Budda z tymi swoimi 20 cm się chowa... w śniegu ;)
      Pozdrawiam cieplutko (wbrew zimowej aurze) :)
      Anika

      Usuń
  6. Aniko,

    Za czapeczkę też! Za pomponik, okej? ;-)

    Budda?
    Oh my gosh!

    On jest jak Filip z konopii!
    Wyskoczy!

    Pozdrawiam gorąco,
    Leszek

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.