14.03.2013

argentyńskie tango | Argentine tango

argentyńskie tango --
wierni tancerze słuchają
modlitwy

Argentine tango --
the bound up dancers
sound the prayer 


Argentine tango --
the bound up dancers hear
the sound of the prayer

argentyńskie tango --
wierni tancerze
przy dźwiękach modlitwy 

Argentine tango --
the bound up dancers
at the sound of prayer 



Franciszek z Asyżu uśmiecha się...

St. Francis of Assisi is smilling...

12 komentarzy:

  1. Leszku
    czego tu nie ma :) w tym haiku.
    Dorzucę od siebie, że imię papieża wywodzi się od św. Franciszka Ksawerego, jezuity, który w XVI wieku ewangelizował Japonię :)
    Ale Franciszek z Asyżu jest znany na całym świecie ...
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  2. "Leszku
    czego tu nie ma :) w tym haiku."

    Irenko,
    No co? Nie ma kropki.(Na końcu.);-)

    To haiku o wyborze argentyńskiego papieża!
    Owieczki Pana tańczą z radości!


    "Dorzucę od siebie, że imię papieża wywodzi się od św. Franciszka Ksawerego, jezuity, który w XVI wieku ewangelizował Japonię :)"

    No nie wiem! Tylko papież (jezuita) wie, jaki był rodowód jego przybranego imienia.
    A może papież wziął pod uwagę tych dwóch Franciszków?
    Tak myślę!


    "Ale Franciszek z Asyżu jest znany na całym świecie ..."

    O, tak!

    Dwa dni temu na placu św Piotra widziano postać w tonsurze, "w brązowym habicie z kapturem, przepasany białym sznurem z trzema węzłami, symbolizującymi trzy składane przez braci mniejszych śluby: posłuszeństwa, ubóstwa i czystości."
    Wszystkie telewizje bębnią, że to znak.

    Pozdrawiam :-)
    Leszek

    OdpowiedzUsuń
  3. A jednak od Św. Franciszka z Asyżu jak twierdzą naoczni świadkowie :) Gdyby tak oddalić pragnienia posiadania insygni władzy, a przywrócić wiarę i nadzieję w zmianę na lepsze. Ludziom lepiej by się żyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Agnieszko,

      tak, też tak sądzę.

      Co do pierwszego, jak i drugiego Twojego zdania.

      Pozdrawiam
      Leszek

      Usuń
  4. P.S.
    Byłam kiedyś w Asyżu w dzień św. Franciszka. Jakoś tak wczesną jesienią. Niezapomniane wrażenie, nawet dla mnie, człowieka poszukującego: wąskimi uliczkami wiekowego miasteczka sunął barwny korowód ludzi z epoki. Zapamiętałam konstrukcje z ludzi zawieszonych na stelażach i drgający dźwięk bębnów. Później wycofano bębny z pochodu, bo niszczyły mury wprowadzając je w wibracje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, że podzieliłaś się swoimi wrażeniami, Agnieszko.

    L.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leszku, Agnieszko
    słuchałam przekazu i wypowiedzi księży, którzy wyjaśniali, o którego Franciszka chodzi. I ich wyjaśnieniom wierzę :) biorąc również pod uwagę, że i papież i Franciszek mają jezuickie korzenie. A co tam, powiem otwarcie, oglądam francuską telewizję. Nie wiem skąd Agnieszka powzięła wiedzę o naocznych świadkach. Zresztą czy nie uważacie, że ten jezuicki Franciszek, który miał wpływ na Japonię jest bardziej au courant :):):)
    Pozdrawiam
    Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko,
      ja w nic nie wątpiłem!

      Napisałem jedynie to:

      "No nie wiem! Tylko papież (jezuita) wie, jaki był rodowód jego przybranego imienia.
      A może papież wziął pod uwagę tych dwóch Franciszków?
      Tak myślę!"


      Nie oglądam francuskiej telewizji.
      Ale angielsko- i polskojęzyczne.
      Mówiono o Franciszku z Asyżu... mówiono i o Franciszku Ksawerym.

      Uważam, że jest bardziej au courant :), tak uważam, ale uważam też, że Franciszek z Asyżu (ze względu na jego charakterystykę) był w głowie papieża, gdy decydował się jakie imię przybrać.

      Pozdrawiam
      Leszek

      Usuń
  7. Spierać się nie będę:) Informację tę przeczytałam w necie jako fragment wypowiedzi kardynała uczestniczącego w konklawe. Po wyborze papieża, ten wyjawił przybrane imię i uzasadnił swój wybór. Tak czy siak symboliki można się dopatrywać w obu sylwetkach świętych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak uważam, Agnieszko.
      Pozdrawiam
      Leszek

      Usuń
  8. Po takiej ilości pozdrowień pomyślałam sobie, że i moich jakby brakuje ;)

    Pozdrawiam!!!

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie było to konieczne, Agnieszko. :-)
    Oczywiście dziękuję.

    Jam człowiek "starej daty" (dobrej daty - bez "przeterminowania").
    Kobiety pozdrawiam.;)(Czasami tej czynności nie wykonuję. ;-)

    Ale Ciebie staram się zawsze pozdrowić.:-)
    Leszek

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.