25.07.2010

Na drabinie...

girl on a ladder–
the gardener also
closer to heaven

dziewczyna na drabinie –
ogrodnik też
bliżej nieba

(2007)

Japońska haiga

japońska haiga z wyschniętym tuszem
—nieustający deszcz


japanese haiga with dried-up ink
—non-stop rain

Pełne kartony

pełne kartony
już w drodze –
zamykam już tylko pustkę


moving company left — 
I'm locking
only emptiness

Przeprowadzka...

przeprowadzka —
promień słońca
zahacza o gwóźdź

moving day—

the sunbeam
catches on the nail

24.07.2010

22.07.2010

Opuszczony dom | verlassenes Haus | abandoned house

opuszczony dom
martwy pająk buja się 
w jesiennych chmurach
(2007)

Publikacja w międzynarodowej antologii haiku "Himmel wolkenlos" - Wydawnictwo: NEUE CRANACH PRESSE KRONACH 2009; opracowanie: Ingo Cesaro


verlassenes Haus
die tote Spinne schaukelt
in den Herbstwolken
(dt. Fassung Małgorzata Płoszewska)


abandoned house
a lifeless spider swings
in the fall clouds

20.07.2010

Służący

ślizgając się przez rzędy
podzielonej bieli
drewniany niewolnik
wyjawia myśli
swego bezlitosnego pana
przez lśniące
bezkresne tropy ciemności
wyje
niewzruszony grafit
(1990)

15.07.2010

Ślepy pies - konsylium strachów na wróble...

strach na wróble—
ślepy pies
macha ogonem

W jednym z komentarzy czytamy:

Mi też się podoba Twoje haiku. :)
Czy ten pies jest zupełnie ślepy? Wtedy musiałby reagować na resztki zapachu utrzymujące się w ubraniu stracha.
Co myślisz o L2 "niedowidzący pies"? Uzyskałoby się w ten sposób wyłącznie efekty wzrokowe.
Pozdrawiam,
Adam

Pisząc powyższe haiku nie przemknęła mi myśl, by zastanawiać się, czy pies jest całkowicie ślepy.  Czy takie pytanie jest dopuszczalne?  Jak widać - tak. Czy odpowiednie w stosunku do tego (nie innego!) trójwersu? -  tu już mam widoczne wątpliwości. Haiku to tylko i aż gatunek poetycki, który umiejętnie ukrywa swe tajemnice.

 "Ślepy pies" - to fakt, prawda. "ARTYSTYCZNA".
Gdybym nie był pewny tego faktu, napisałbym:

"pies z wadą wzroku"
"nie do końca ślepy pies"
"półślepy pies"
"niedowidzący pies"
"pies w okularach"

I wcale nie ironizuję. Takich określeń, bez wątpienia, można by użyć.

Ale nie, jest "ślepy" i kropka. Tak jest - w tym haiku - napisane.
Dlaczego więc dziwi mnie pytanie o stopień ślepoty psa?

Czy natykając się na jakiś przymiotnik w tekście literackim za każdym razem badamy jego cechę jakościową?
W ten sposób zabijalibyśmy literaturę, Dajmy jej żyć.

Nie dostrzegając w tekście jakiegokolwiek sygnału, żadnego kodu, że mamy do czynienia albo z  kłamstwem, albo z  ironią, albo też, że autor podaje sam coś w wątpliwość, czytelnik, szanujący intencje tekstu, nie powinien (choć może, to jego prywatna sprawa) przekraczać bariery interpretacyjnej.

To tyle o "wzroku", rzućmy okiem na drugi zmysł - węch.

W komentarzu:
Wtedy musiałby reagować na resztki zapachu utrzymujące się w ubraniu stracha.

Wtedy? Kiedy? Kiedy co? Dlaczego musiałby reagować? Skąd to wiemy?
Bo ślepy? Bo macha ogonem?
Trzymając się konwencji komentarza mógłbym szepnąć:
A może też ma wadę węchu?
Przecież nie posiadamy informacji, w jakiej odległości od stracha stoi pies. Załóżmy, że...strach jest po kąpieli - taki 2-dniowy deszczyk, na przykład. Albo - jest nagi - nie ma żadnych ubrań. Albo: wiatr zignorował psa i odwrócił się, i psinka nie łapie "stracha" w nozdrza.  A może pies poczuł sukę? I dlatego macha ogonkiem, hm? I wtedy już się niczego nie boi, nawet jego.

Dlatego też napisałem, że to, czy reaguje na zapach utrzymujący się w ubraniu stracha, czy też nie widać u psa żadnej reakcji na taki bodziec, nie miało dla mnie znaczenia przy pisaniu tego haiku. I nie ma, w kontekście ujętego w komentarzu Adama : "wtedy".

Jednakże to, że nie miałem , w czasie pisania "stracha", zamiaru akcentowania drugiego zmysłu, nie oznacza jeszcze, iż taka interpretacja jest niemożliwa, ba, winna być i prawdopodobna, i potencjalna. Wszystko zależy od czytelnika.
Ale pies mógł wąchać cokolwiek! Czworonóg mógł machać ogonem nie wąchając niczego.
Po prostu! Machał sobie!

Inny strach:

strach na wróble w moim kapeluszu —
ślepy pies
macha ogonem

W tym przypadku zmysł węchu  gra "większą rolę" . Interpretacja może podążyć w innym kierunku.

Eco, rozważając kwestie interpretacji, przywoływał taki paradoks: W tym świecie brakuje tylu rzeczy, że jeżeli brakowałoby jeszcze jednej, nie byłoby dla niej miejsca. (Macedonio Fernandez).

I jeszcze jedna sprawa: ciągle dziwi mnie, ze wielu piszących i czytających  przyjmuje dziwną postawę wobec języka i nie chce widzieć różnic pomiędzy światem przedstawionym, czy to w literaturze, czy to w filmie, a rzeczywistością, rzeczywistością pozasłowną;  między faktem rzeczywistym a faktem "haikowym".

Na koniec, bardzo mi przykro, że nie będę leczył  "haikowego psa" - jego ślepota bowiem to zaleta, nie wada.
A mój rzeczywisty pies, na szczęście,  nie potrzebuje okulisty. Na razie. :-)

Pozdrawiam wszystkich

13.07.2010

Strach na wróble

strach na wróble —
ślepy pies
macha ogonem

scarecrow—
the blind dog
wags his tail



"jaśniejsza" wersja haiku, bardziej optymistyczna, pies stary... ale jest szansa, że nie jest ślepy jak nietoperz.
I wizualnie i fonetycznie - "stary"  trafiony.

strach na wróble —
stary pies
macha ogonem

scarecrow—
an old dog
wagging his tail

Dlaczego wagging? Agingstarzejący się

11.07.2010

Rozważania Robinsona...

Litera, słowo, tekst. Nigdy nie są samotne. Przecież nawet bezludna wyspa ma swego, potencjalnego Robinsona. Pisane na gorącym piasku znaki, które za moment zmyje fala, znają już - od samego początku - i autora, i czytelnika.

Pisząc - czyta. Ale Robinsonowi to za mało. Pragnie czegoś więcej. Pierwszą rzeczą jakiej oczekuje, On-autor, On-czytelnik, obcując ze słowem, jest drugi brzeg, na którym czeka Inna. Być może Obca. Ale na pewno — Inna para oczu.

Mr. Robinson marzący o Mrs. Robinson. Dziwny to związek.
Jedynym jego-Autora narzędziem (w pełni sprawnym?) pozostał już tylko Język. Robinson musi więc wejść w rolę służącego. I musi odejść. Pożąda, ale i porzuca. I tekst, i Czytelnika. Staje się Słowem.

Tylko Słowo pozostanie. Na fali...

W owym dążeniu do osiągnięcia brzegu, ma Ono wpisane w siebie również pożądanie. I porzucenie. To samo dzieje się z haiku, które w sposób oczywisty obcuje z jakimś czytelnikiem, choć nie zawsze z tym samym. Haiku pożąda wielu. Jest zatem prawomocnym poligamistą.
Pragnie być odkryte, odsłonięte, wchłonięte... wielokrotnie. Choć swej natury nie wyjawi do końca. Nigdy. Czeka cierpliwie na permanentne zdobywanie.

Już M. Heidegger-Czytelnik pragnął wdzierać się w słowo, w tekst, w literaturę— przemocą. Ale tak jak każda relacja, tak i związek z haiku, czy innym tekstem, musi być etyczny. Nie możemy bowiem przekroczyć pewnej bariery. Bariery Znaku. Ów szacunek do tekstu jest naszym jedynym horyzontem. Nawet wtedy, gdy na bezludnej wyspie, bez żadnych świadków, czytamy "Pornografię" — tekst wymaga od Czytelnika szacunku.

No cóż, trzymając w ręku butelkę-tekst nie wiemy, kim się staniemy po lekturze. Homo erectus w nas jednak pozostanie. Na szczęście.
A więc do dzieła. Czytania haiku. 


na plaży: proszę Lecha...
opalona kobieta powoli
zrywa etykietę

07.07.2010

A jednak...| And yet...




                      http://www.dailyhaiga.org/haiga-archives/ 7 July 2010
 
kiedy zamknąłeś już drzwi
pozostała jedynie
taka prosta czynność
jak patrzenie
 
a jednak stoi
choć podmuch
(ten od drzwi)
cofnął się raptownie
 
a jednak
róża jest różą

 

when you closed the door
there was left only
such a simple act
as looking
 
and yet it stands
though the gust
(that from the door)
suddenly backs off
 
and yet
a rose is a rose