06.12.2010

Mieszam kawę i koniec pieśni - the 12th HIA Haiku Contest 2010 (1)

Tegoroczny 12. Konkurs Haiku HIA przeszedł już do historii.

Jurorami konkursu HIA w kategorii nie-japońskiego haiku byli: profesor anglistyki (Uniwersytet Nihon, Narashino, Japan) Toru Kiuchi - to jego piąty konkurs, i literaturoznawca Toshio Kimura zasiadający w jury po raz siódmy.
Każdy z jurorów dokonuje własnej selekcji: dwa haiku otrzymują nagrodę (Prize Winners), cztery zaś - honorowe wyróżnienie.

Toru Kiuchi docenił 4 haiku z Płn. Ameryki, 1 z Australii i 1 z Europy.
Toshio Kimura był bardziej "proeuropejski" - 5 z naszego kontynentu i 1 z Australii.

Do pamięci miłośników haiku niektóre z nich mają szansę się przedostać. Do mojej trafiły dwa.


Toru Kiuchi ocenił najwyżej:

autumn dusk
I stir my coffee
anticlockwise 

Chen-ou Liu (Canada)

jesienny zmierzch
mieszam kawę
przeciwnie do ruchu wskazówek zegara 

[Trzeci wers po polsku musimy oddać "opisowo" (odwrotnie do ruchu/kierunku, niezgodnie z ruchem), niestety, nie posiadamy zamiennika jednowyrazowego.]


Jakże prosta obserwacja.
A jednak spośród wybranych 12 haiku właśnie to jest mi najbliższe.

Po pierwszej lekturze moglibyśmy usłyszeć: Któż z nas nie mieszał jakiegokolwiek płynu jesiennym zmierzchem?
Ba, ale kto z nas dostrzega takie momenty mieszania? Ilu z nas zapisuje to w formie haiku? I wreszcie: ilu zapisze to właśnie w taki, a nie inny sposób? Kanadyjski poeta pochodzenia tajwańskiego, którego haiku było wielokrotnie już nagradzane, ten moment uwiecznił, zdobywając tym wierszem główną nagrodę.

Dlaczego takie "proste" 7 słów zostało nagrodzone? 
Przecież zestawienie - to przesławne "juxtaposition", japońskie "toriawase" - jesiennego wieczoru z piciem kawy (mieszaniem jej) nie robi zbyt oszałamiającego wrażenia - bardzo popularne kigo (jesienny zmierzch) i trywialna czynność. Pozornie.

Możemy dostrzec kunszt tego haiku na wielu poziomach: przyjemna instrumentalizacja dźwiękowa - 2 's' i zamykające 's' (z), 2 'i' ('ee' oraz 'i'), 2 'i' ('aj'), subtelna graficzna aliteracja - choć fonetycznie nagłosy trzech wersów się różnią, doskonały wybór słów: wieloznaczny czasownik 'stir' - polski "mieszać" jest ubogim krewnym bowiem angielski jest dużo bogatszy (wy/za/mieszać, po/ruszać,wzruszać, pobudzać, wzbudzać, podniecać, wzniecać, wywoływać, zakłócać i wiele innych), oraz genialny, w tym kontekście, przysłówek "anticlockwise". To on czyni ten trójwers niezapomnianym haiku.
Tyle o warstwie zewnętrznej, widocznej, wyeksplikowanej.

Jednakże cały czar (humor, mądrość) tego haiku leży w warstwie "in absentia". Bez implikacji i konotacji - a odbiór wielu czytelników (sprawdziłem) zatrzymuje się na tym niższym poziomie - haiku traci prawie całą wartość.

Zestawienie "jesiennego zmierzchu" z kawą oparte na kolorystyce - dominantą jest oczywiście czerń (ciemna szarość) - tworzy jednoznaczny nastrój; a w zestawieniu 'jesiennego zmierzchu' z  gestem ręki przeciwnym do ruchu wskazówek zegara odnajdujemy to wszystko, co charakteryzuje świetne haiku.

Cykliczność przyrody będąca drugą stroną przemijania człowieka, nad którą nie mieliśmy, nie mamy i mieć nie będziemy kontroli, ukazana za pomocą ikonicznego obrotowego ruchu łyżeczki wzbudza  ('stir') w nas chęć do harmonijnego współżycia z Naturą, a zarazem 'anti' jest - jak dla mnie - ilustracją współczesnego świata...

Kiedy czytam to haiku, nie jestem w stanie oprzeć się ironicznemu odczytaniu: nieskuteczność zabiegów zmierzających do zatrzymania czasu. A mieszanie - czy to zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czy też przeciwnie do tego ruchu - niczego nie zmieni. Mądrość ('wise' zawarte w 'anticlockwise') i najlepszy sposób (ponownie 'wise' w 'anticlockwise') polega jedynie na zaakceptowaniu siebie i swojego przemijania.

Walka z czasem - to w nim odnajdujemy każdy początek i koniec - jest
iluzoryczna. Wszystko przemija.

5 komentarzy:

  1. Fajne haiku i ciekawy komentarz. Ostatnio kombinowałem nad tym własnie, że fajnie byłoby coś zrobić w "kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara". Cieszę się, że Chen-ou Liu odwalił za mnie całę niewdzięczną robotę.

    Utwór o wspominaniu. Bardzo ładny, prosty. Nie czuję, żeby był w nim zapisany sprzeciw wobec upływu czasu, czy inne buntownicze, antynaturalne zachowanie, które można byłoby określić zawracaniem kijem Wisły.

    Przyjemny, harmonijny tekst. Jeszcze raz dziękuję.

    Pozdrawiam,
    Juliusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Jul,

    Miło, że zajrzałeś i skomentowałeś. Dzięki.

    Masz rację, mieszanie "anticlockwise" może być metaforą wspominania, a w przypadku autora haiku, który jak wiemy od 8 lat przebywa w Kanadzie, jest tropem jak najbardziej uzasadnionym, by nie powiedzieć: pewnym. Tęsknota za przeszłością, za rodzinnym krajem, za czasem dzieciństwa jest "automatycznie" wpisana w ruch przeciwny do ruchu wskazówek zegara. Mieszanie kawy w lewo (stirring anticlockwise) to powrót do jego korzeni.


    Ja - jak wcześniej zaznaczyłem - nie oparłem się subtelnej ironii zawartej w "anti" - i nic tego nie zmieni, nawet tłumaczenie samego autora tego haiku. Choć jestem zdania, że azjatycki poeta nie walczy z czasem-wiatrakiem, jest człowiekiem żyjącym w zgodzie z Naturą. Mogę tylko powtórzyć: Mądrość ('wise' zawarte w 'anticlockwise') i najlepszy sposób ('wise' w 'anticlockwise') polega jedynie na zaakceptowaniu siebie i swojego przemijania.

    Serdecznie pozdrawiam,

    Leszek

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, bardzo dziękuję za obszerne omówienie zwycięskiego haiku. I proszę i więcej...:)


    Pozdrawiam - Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Agnieszko :-)
    To ja dziękuję za Mikołajkowy prezent - Twoją wizytę i chęć przeczytania mojego postu. A miły i mobilizujący komentarz poczytuję sobie za bardzo wartościowy podarunek.

    Serdecznie pozdrawiam,

    Leszek

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja odpowiedź także dla mnie jest miłym mikołajkowym prezentem:)

    Udanego dnia! Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.