31.10.2012

Basho Festival 2012 - Results

W konkursie Basho Festival 2012 moje "śnieżne haiku" uplasowało się na 2. miejscu wraz z innymi 19 utworami. Wyboru dokonał poeta haiku Koko Kato.

Top prize otrzymała Kyoko Shimizu (Japan) oraz Cynthia Rowe (Australia).


My "snowy-haiku" got the runners up prize along with 19 other poems.
Top prize went to Kyoko Shimizu (Japan) and Cynthia Rowe (Australia).

Haiku selected and translated by haiku poet Koko Kato.



Haiku in English

Top Prize

Wyniki dostępne na stronie:
Results you can see here:


Runners_up Prize

so soft
the stone monument of poet
snow is falling

ふうはりと雪がふはりと詩人の碑

Lech Szeglowski

taki delikatny
kamienny posąg poety 
śnieg pada
 

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi

    1. "Nowy komentarz do posta "Basho Festival 2012 - Results" dodany przez rob niechcący usunięty :

      gratuluję - to spore wyróżnienie

      rob "



      Rob,

      przepraszam za przypadkowe "usunięcie" Twojego komentarza (i to nomen omen 1 listopada).

      Moje podziękowania zatem za pewne komentarze - jak uczy historia - bywają dozgonne.

      I takie ono - za Twoje gratulacje - jest.

      Leszek

      Usuń
    2. Leszku, wspaniale!
      Sięgnąłeś tak wysoko! Szczerze gratuluję i pięknego
      haiku i drugiego miejsca w tak prestiżowym Konkursie.

      W tym haiku jest tyle twardych i zimnych wyrazów,
      a jednak (chyba dzięki odpowiedniej składni) czytam z tkliwością.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Magda :-))



      Usuń
  2. Dziękuję Madziu,
    Miło, że Ci się podoba.:-)

    W polskiej wersji powtórzone 3x "k" może oddać efekt pewnego smutku czy też melancholii. Nastrój związany ze wspomnieniem o Basho (właśnie jego miałem na myśli tworząc to haiku latem z przeznaczeniem na Festiwal).

    Rzeczywiście masz rację, Madziu, trzykrotne "k" i "t" powodują odczucie twardości (+ kamienny) – to takie, hm, "agresywne" spółgłoski.
    Dobrze, że nie ma żadnego "r" ;-).

    Ale z drugiej strony "l" "m" i "n" kojarzą się nam przecież z delikatnością (lala/mama/niania).
    No i ten "puszek-śnieg". Jakiś ekwiwalent równowagi i zarazem kontrastu.

    Natomiast angielską wersję uważam za dość udaną: aliteracja (4 słowa na "s"), 2 "m", 4 "n" oraz 2 "f" - wyjątkowa miękkość, delikatność - taki rodzaj "szeptu".

    Ale dominantą fonetyczną jest oczywiście samogłoska O (8x), prawie w każdym słowie wystepuje - nawet w "falling" możemy ją znależć.

    Rimbaud widziałby tu mnóstwo błękitu:

    O, trąba niebiańska, co dziwne świsty kołysze,
    Obszary, gdzie Anioły i Światy prują ciszę:
    - Omego, fioletowy promieniu Jego Oka!

    Samogłoski
    Arthur Rimbaud


    A samogłoski przecież wyrażają i wywołują uczucia. Mam nadzieję, że zbudowały taki nastrój, o jaki mi chodziło (śnieg-śmierć).


    Pozdrawiam
    Leszek

    OdpowiedzUsuń
  3. Leszek

    To haiku jest idealnym przykładem na to jak poeta i natura potrafią połączyć świat myśli i zjawisk w doskonałą kompozycję wiersza.Trudniej jest człowiekowi,samo uchwycenie właściwego momentu,odpowiednich liter i słów,ukazanie głębi własnego nastroju w sposób krystalicznie czytelny,to wielka sztuka.Natura ma to bogactwo,,sama z siebie''uwypukla każdy niuans...trzeba tylko umieć to zobaczyć.Wrażliwość,wnikliwość,empatia i inteligencja...wszystko to można odczytać w twoim haiku.

    pozdrawiam serdecznie S.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sebastian,

    dzięki za - w taki sposób wyrażony - komentarz.

    Przełożenie własnego nastroju na odpowiedni zapis graficzny i zapis przekazany za pomocą głosek, zapis oczywiście czytelny dla odbiorcy, nie jest rzeczą wyjątkowo łatwą.

    Kiedy uda się zatem wykreować taką symbiozę - powiedzmy w skrócie - treści i formy, i kiedy odbiorca zatrzyma się na chwilę i pochyli się głębiej nad tekstem...

    No cóż, czego więcej nam trzeba? To wystarczająca nagroda.

    Pozdrawiam

    Leszek

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.